sobota, 6 października 2012

Rozdział 37

Perspektywa Dominiki :

Mój spokojny sen, przerwało głośne wtargnięcie do pokoju, trzask drzwiami, potkniecie się o jakiś przedmiot i głośne, męskie "Cholera ! ". Pół żywa podniosłam się na łokciach i zauważyłam tatę, który wstaje przy okazji otrzepując spodnie.
- Co się dzieje ? - spytałam, ponownie opadając na poduszkę.
- Wstawaj! Spóźnisz się do szkoły! - krzyknął tata.
- Jak to? Która godzina?
- 7.45.
- Ale jak to możliwe? Nastawiłam sobie budzik ! - wkurzona spojrzałam na telefon,który wskazywał tę samą godzinę - Nawet nie zdążę dojechać do szkoły !
Biegałam po pokoju pakując potrzebne rzeczy, jak i łapiąc ciuchy. Wbiegając do łazienki, w pośpiechu założyłam ciuchy. Ciągle bałam się, że nie starczy mi czasu aby się wyszykować. Kiedy wróciłam do pokoju tata leżał na łóżku i miał wyśmienity humor.
- Tato gdzie są moje kluczyki ?! - spytałam, wyrzucając całą zawartość półki na podłogę.- Przecież wczoraj je tu odkładałam.
- O tych kluczykach mówisz ? - mówiąc to pomachał nimi.
Gdy chciałam je wziąć, zaczął się ze mną droczyć.
- Jak ciebie łatwo wrobić - wybuchł śmiechem ojciec.
- Tato nie mam czasu ! Oddaj mi te cholerne kluczyki ! - krzyczałam, nie miałam zamiaru spędzać dodatkowych godzin w szkole za spóźnienie się na pierwszą lekcję.
Podstawową zasadą szkoły, do której uczęszczałam było to, że za każde przewinienie była odsiadka w tzw. kozie. Akurat za spóźnienie się do szkoły bądź na którąkolwiek lekcję było godzinne wydłużenie pobytu w szkole. Na co dzisiejszego dnia nie miałam ochoty.
- Spójrz za okno - powiedział spokojnie tata.
Po mimo braku czasu wykonałam prośbę. Za zasłoniętą roletą było ciemno, żadnego wschodu słońca ani jakichkolwiek oznak, że jest już ranek.
- Wkręciłem cię ! - krzyknął radośnie.- Wkręciłem !
Zaczęłam się śmiać. Nigdy bym nie pomyślała, że wpadnie na pomysł, aby wywinąć mi numer. Kiedy byłam młodsza robiliśmy to częściej, każdego dnia były rywalizacje aby ktoś wpadł w zasadzkę.
- Czyli nie spóźnię się do szkoły ? - spytałam przez śmiech.
W odpowiedzi dostałam przeczące kiwnięcie głową.
- Kurcze nigdy nie sądziłam, że nawiniesz mnie w tak głupi sposób - odłożyłam torbę na bok i swobodnie położyłam się na łóżko.
- A no widzisz. Brakowało mi tego, ale przyznaj, że świetnie mi to wyszło.
- Pewnie, że tak - wystawiłam rękę, aby przybić z tatą piątkę.- A tak naprawdę to która godzina ?
- Teraz będzie już jakaś piąta nad ranem.- szczęka opadła mi z powodu godziny, którą usłyszałam.
- A mogłam sobie jeszcze słodko spać, nigdy więcej ! - zagroziłam tacie machając palcem.
Poczochrał mnie po włosach, wstał z łóżka i wyszedł z pokoju. Zaśmiałam się na cały głos, dalej nie wierząc, że wpadłam w sidła zasadzki. " I co ja będę robić przez prawie trzy godziny"- pomyślałam. Rozejrzałam się po pokoju i wręcz złapałam się za głowę. Pokój wyglądał jak po przejściu tornado. Na podłodze rozsypana ziemia oraz potłuczona doniczka po kwiatku, dodatkowo znajdowały się tam dokumenty, błyszczyki i inne rzeczy, które wcześniej wysypałam z półki oraz ciuchy porozrzucane po całym pomieszczeniu. Z wielką niechęcią wzięłam się za posprzątanie. W ciągu godziny pokój lśnił, wszystko było na swoim miejscu a walizka, którą wczoraj rzuciłam w kąt, rozpakowana. Wykonałam poranną toaletę, na którą wcześniej zabrakło mi czasu i dopięłam swój wygląd na ostatni guzik. Wychodząc z domu po drodze złapałam jabłko i wyruszyłam w drogę do szkoły. Podjeżdżając pod gmach budynku szkolnego, zauważyłam Nicolasa, który stał obok miejsca, na którym zawsze parkowałam.
- No cześć - przytulił mnie na przywitanie chłopak.
Wtuliłam się w niego i chwilę później wędrowaliśmy ramię w ramię do szkoły. Na przemian opowiadaliśmy sobie jak spędziliśmy weekend. Kiedy tylko opowiedziałam mu o dzisiejszej pobudce, zaczął się głośno śmiać, lecz nagle ucichł, gdy przechodziliśmy obok dwóch dobrze zbudowanych typków, którzy mieli większe muły niż głowy. Nie wypytując o co chodzi, dotarliśmy do klasy. Pierwsza, druga, trzecia, czwarta, piąta lekcja mijały w mgnieniu oka. Nicolas siedział cicho przez wszystkie lekcje, nie odezwał się nawet słówkiem do mnie. Podczas lunchu mój telefon zawibrował oznajmiając o przyjściu nowej wiadomości.
Pamiętaj, że dzisiejsze popołudnie u nas. Już nie mogę się doczekać. Zayn xx
Jak głupia uśmiechnęłam się i szybko wystukałam w telefonie odpowiedź.
Ja tak samo. Jestem ciekawa jak zareagują. Będę zaraz po szkole. Domi xx
Schowałam telefon do torebki i włączyłam się do rozmowy, która toczyła się przy naszym stoliku.
- Co teraz mamy ? - skierowałam pytanie w stronę Nicolasa, który podczas przerwy odpowiadał tylko jak się zwróciło mu uwagę.
- Historię - odparł, spoglądając na czubki butów.
Tak samo jak poprzednie lekcje minęły i te dwie. Ciągle wpatrując się w zegar, każdy uczeń odliczał czas do końca lekcji. Zaraz po dzwonku, poszłam odłożyć książki i skoczyłam jeszcze do biblioteki, aby wypożyczyć lekturę. Gdy tylko wyszłam z biblioteki, na korytarzu było pusto. Nagle rozległo się echo bójki. Ktoś stale krzyczał. Odruchowo podeszłam do drzwi z których dochodziły odgłosy. Sekundę później drzwi zamaszyście się otworzyły i wyszło z nich dwóch chłopaków, których spotkałam dziś z rana. Gdy tylko odeszli na bezpieczną odległość, zajrzałam do pomieszczenia. W rogu siedział zakrwawiony Nicolas. Podbiegłam do niego i dotknęłam jego twarzy.
- Nie mów tylko nikomu, proszę - wyszeptał.
- Musisz to zgłosić na policję, obowiązkowo. Zabieram cię tam teraz, albo nie lepiej na pogotowie obejrzą cię.
- Proszę tylko nie to. Potknąłem się i tak się załatwiłem .
- Tak, a czy w tej bajce były też smoki? - odparłam chamsko, podniosłam go z podłogi i pomogłam mu wyjść ze szkoły.
- Zawieź mnie do domu, nie chcę jechać na policję ani nigdzie indziej. Zrób to dla mnie - błagał pobity chłopak.
- Ale powiesz mi o co poszło ? Zgoda ? - kiwnął głową, zaczerpnął powietrza a chwilę później opowiadał całe zdarzenie.
- Wiesz jeżeli jesteś z przeciętnej rodziny, aby wkupić się do szkoły musisz płacić. Płaciłem im co miesiąc, jednak mama zorientowała się, że miesięcznie znika jej kilkadziesiąt funtów w portfelu.
- I nie miałeś z czego zapłacić ? I dlatego cię pobili ? Nie mogłeś powiedzieć wcześniej komuś tego, przecież zaradzilibyśmy i nie miał byś teraz tyle krwi na sobie.
- Ja chciałem, żeby nikt nigdy się o tym nie dowiedział.
Obrócił głowę, tak abym nie mogła widzieć jego emocji, które ukazują mu się na twarzy. W tym samym momencie zadzwonił mój telefon, jednak zignorowałam dzwonek i ciągnęłam dalszą rozmowę.
- Dlaczego się na to godziłeś ? - dopytywałam, pomimo tego, że nie wypadało.
- Nie chciałem być wyrzutkiem szkolnym. Moi rodzice od małego pragnęli, abym chodził do tej szkoły, odkładali na nią zanim się jeszcze urodziłem. Ale proszę, zapomnijmy już o tym. To tutaj. Jeszcze raz dzięki za pomoc. Pa - pożegnał się i wyszedł z auta.
Dalej nie mogłam się otrząsnąć, nawet nie wiem, w którym momencie podjechałam pod dom One Direction. Przez całą drogę mój telefon dzwonił, bez przerwy. Ciągle myśląc, co się dzieje z Nicolasem, natychmiast zapominałam o dzwoniącym telefonie. Zapukałam do drzwi i czekałam, aż ktoś mi je otworzy.
- Domi ! W końcu jesteś - krzyczał uradowany Niall.
- Tak, już jestem - odparłam bez uczuciowo, po czym zostałam przyciśnięta do klatki piersiowej brata.
- Wiesz jak się martwiłem o ciebie, ciągle wydzwanialiśmy do ciebie, a ty nie odbierałaś - powiedział zmartwiony blondyn.
- Naprawdę tak się martwiłeś o mnie?
- Tak, bo jestem głodny a chłopcy zabronili mi zamówić pizzy dopóki nie przyjedziesz - wyszeptał mi na ucho.
- Osz ty ! - klepnęłam go w ramię, po czym razem wybuchnęliśmy śmiechem.
Śmiejąc się i podążając za Horanem trafiłam do salonu, gdzie siedzieli pozostali członkowie zespołu.Po kolei przywitałam się z każdym i zajęłam jedno z wolnych miejsc.
- To mogę już zamówić pizzę ? - błagał na kolanach Liama.
- Co my z tobą mamy, zamawiaj - wtrącił się Lou.
Po kilkuminutowej sprzeczce, chłopcy zdecydowali się pizzę meksykańską i dwie wegetariańskie.W trakcie dostałam sms od Nicolasa.
Wszystko ze mną w porządku, nie przejmuj się mną i baw się dobrze.
Jak mam się bawić dobrze, jeżeli ciągle martwię się o niego.
Coś czuję, że źle postąpiłam nie zawożąc cię do szpitala.
Zauważyłam, że od kilku sekund bacznie przygląda mi się Zayn, który chwilę później zajął miejsce obok mnie.
- Coś się stało ? Widzę jakbyś była myślami gdzieś indziej.
- Pamiętasz Nicolasa, tego chłopaka, z którym chodzę do klasy ?
- No tak, pamiętam.
- Ma kłopoty i musiałam mu pomóc. Ale teraz nie zaprzątajmy sobie tym głowy, mój chłopaku - kończąc zdanie pocałowałam go w usta.
Widząc uśmiech na jego twarzy ponownie chciałam się do niego zbliżyć i musnąć jego wargi, lecz utrudniono mi to.
- Ekhem - odchrząknął głośno Harry. - Czy my o czymś nie wiemy ?
- Domi, czy oni o czymś nie wiedzą ? - spytał głupkowato Zayn.
- Oj chyba nie - uśmiechnęłam się szeroko, przez co chwilę później oberwaliśmy z poduszek.
- Dobra koniec ! - zarządził Zayn - Tak ja i Dominika jesteśmy razem, ale z was głąby - zaśmiał się głośno.
Po raz kolejny wpadłam w ramiona Niallera i tym razem zostałam wyściskana z podwójną mocą, po czym dołączył się loczek, Tommo oraz Li.
- A mnie to już nie przytulicie ? - zapytał słodkim głosem Mulat.
Grupka, która tuliła się przed sekundą temu do mni, teraz rzuciła się na bezbronnego chłopaka i zaczęła po nim skakać wydajać śmieszne odgłosy. Ciągle im się przyglądając nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Przeszkodził im dzwonek do drzwi. Niall, który w sekundzie zerwał się z miejsca, wywracał wszystko, co stanęło na jego drodze. Kiedy tylko chłopcy wstali z podłogi i porozsiadali się na sofie, ja zajełam miejsce koło Zayna i w ciszy oczekiwaliśmy na powrót blondyna.
- Yeah ! - wydarł się chłopak, kiedy wrócił z zamówieniami.
Widząc uśmiechniętą buzię Horana w pomieszczeniu zapanowała świetna atmosfera.
- Już się nie mogę doczekać - powiedział Hazza.
- Czego ? - spytałam, z pełną buzią.
- Ona mówi z pełną buzią ! Moja szkoła siostro, piona. - gadał uradowany Nialler.
- No pracy nad nową płytą - odparł Hazza, po czym dostał kopniaka w kostkę od Zayna.
- To bolało - złapał się za kostkę loczek, i delikatnie masując próbował uśmierzyć ból.
Nie zwracając uwagi dalej ciągnęłam rozpoczęty temat.
- Kiedy zaczynacie ?
- Chodź ze mną, chcę ci coś powiedzieć - przerwał szybko Zayn Louisowi, który właśnie chciał zabrać głos.
Złapałam dłoń chłopaka i ruszyłam za nim do jego pokoju.
- Co chcesz mi powiedzieć ? - spytałam siadając na łóżku.
- No bo zaczynamy pracę nad drugą płytą w związku z czym, muszę na kilka dni wyjechać- usiadł na przeciwko mnie i nerwowo gładził swoje włosy.- Nie będziesz zła ?
- To dlatego kopnąłeś loczka w salonie ? - spytałam, a w odpowiedzi dostałam potwierdzające kiwnięcie głową.- Dlaczego miałabym być zła ? Robisz to co kochasz i co sprawia ci przyjemność, a mi przyda się kilka dni wolnego od ciebie - uśmiechnęłam się zadziornie w wyniku, czego palce chłopaka znalazły się na moich żebrach.
- Już masz mnie dość ? - dopytywał Zayn, nie przestając mnie gilgotać.
Kiwnęłam twierdząco głową, po czym wtuliłam się w niego i przez dłuższy moment nie puszczałam.
- Kiedy wyjeżdżacie ?
- W sobotę, ale w poniedziałek wracamy, więc wolnością się długo nie nacieszysz - poruszył zalotnie brwiami.
- Może wolnością nie, ale do wyjazdu muszę się nacieszyć tobą - spojrzałam w jego czekoladowe oczy, po czym nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.
Przez dłuższy moment nie przestawaliśmy się całować, tylko kiedy odkleiliśmy się od siebie, szczerze uśmiechnęliśmy się do siebie i cieszyliśmy się sobą nawzajem. Koło godziny 21 zaczęłam zbierać się do domu. Pożegnałam się z chłopcami, którzy rywalizowali pomiędzy sobą w najnowszej grze FIFA'13. Zayn jako gentlemen odprowadził mnie do auta, a chwilę później wracałam już do domu.

______________________________________________________
TADAM ! Jest 37 . Dziękuje wam za komentarze jak i wejścia. To wy mnie motywujecie do dalszego pisania. Do następnego xx

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jest super i zszokowałam się że tak szybko dodałaś następny. Czekam na następny <3

Anonimowy pisze...

Ale się cieszę że Zayn jest znowu z Domą ! ;D
Jezu.. Jak ja bym się wkurzyła jakby tata mi tak zrobił :D
Super rozdział, czekam na następny xx
Zapraszam
http://time-for-changee.blogspot.com/
http://i-think-i-wanna-marry-u.blogspot.com/
http://timehealsallwoundss.blogspot.com/

Klaudyś pisze...

super czekam na nn

Domcia3211231 pisze...

Rozdział jest boski, ale ja bym się nieźle wkurzyła gdyby tata zrobił mi coś takiego XDD Cieszę się że Zayn znowu jest z Domi. Czekam na nexta.

zulcia112 pisze...

H ah ha! Fajnego ma tate!

http://from-hatred-to-love.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

świetny! bardzo pomysłowo zaczęłaś :D

aza pisze...

ooo. ale słodki rozdział! ;D
fajnie piszesz, tak lekko się czyta i nie trzeba się jakoś nadzwyczajnie skupiać :) super xd
@anitka_1D

http://welcome-in-tomlinsons-house.blogspot.com/